Bo to „Niezła Sztuka” jest

dnia

Tak naprawdę to wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej…

Kilka miesięcy temu Ola wpadła na pomysł, żebyśmy zorganizowali festiwal fotografii – połączyli siły i zrobili wspólną wystawę. Zebraliśmy się więc grupą samych fotografów i fotografików. Usiedliśmy, pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Od słowa do słowa i coś tam zaczynało się kształtować. Chcieliśmy zrobić coś sami – pokazać, że jak się chce, to się potrafi. A na następnym spotkaniu mieliśmy już nazwę.

Wpadłem spóźniony, zadyszany. Słyszę: „Mamy świetny pomysł. Ramy artystycznej fotografii”. Po kilku godzinach dialogu, szklanek… soku, etc. 😉 w głowie zaświtało mi coś innego. NIEZŁA SZTUKA.

Wyszedłem na dwór, ochłonąć, odświeżyć umysł. Z oddali dostrzegłem znajomego. Wołam zatem:

– Mariaaaan, chodź no tu! Niezła Sztuka – co czujesz, gdy słyszysz te słowa?

– Mądra musi być – odpowiedział.

– Taka będzie.

Tak już zostało. Zmienił się za to koncept festiwalu. Owszem, zaczęło się od fotografii, bo to nasza pasja, nasz sposób na życie. Ona nas połączyła i stała się filarem imprezy, ale nie chcieliśmy się w niej zamykać. W końcu ideą całego działania jest zjednoczenie – zresztą podkreślam to na każdym kroku. Jednego może fascynować kino, drugiego teatr, kogoś innego muzyka, literatura. Nie oznacza to, że ci ludzie nie będą w stanie się porozumieć. Wręcz przeciwnie. Nie każdy musi być zapalonym fotografem, by „czuć bluesa”. Połączenie dwóch na pozór różnych rzeczy może zaowocować czymś świeżym i fajnym. W ten sposób tworzy się sztuka. Dlatego do udziału w „Niezłej Sztuce” zaprosiliśmy osoby związane z innymi dziedzinami kultury. Grupa nam się rozrosła, a razem z nią pojawiły się kolejne odjazdowe pomysły. I mądre! Bo to „Niezła Sztuka” jest.

Grzesiek Ch.

Reklamy