Rozebrał ludzi i powiesił

dnia

Rozebrał ludzi i powiesił

Przeliczył się ten, kto czekał na idealnie gładkie, piękne jak z okładki Vogue’a i uśmiechnięte niczym w reklamie pasty do zębów twarze z wysublimowanymi minami. Autor „Zaklętych”, Przemek Świechowski, pokazał język w stronę amatorów Photoshopa i upiększaczy, i przedstawił ludzi… ludźmi. Z grymasem, zmarszczkami, krzywymi zębami, o niesymetrycznych rysach i nagich. Co tu dużo mówić, chłopak bezwstydnie powiesił golasów na latarniach. Pozbawił ludzi odzienia, żeby wydobyć z nich szczere emocje. No, i los mu spłatał figla, i pokazał język.

Zgodnie z planem każdy z modeli miał do odegrania inną scenkę i pokazania inny rodzaj emocji – jedni negatywne, inni pozytywne. Efekt finalny odbiega nieco od zamysłu autora, bo uczucia rządzą się swoimi prawami. Nie da się nad nimi zapanować, nawet przed obiektywem. Przykład: choć jeden z modeli śmiał się do rozpuku, na fotografii widać dramatyczny krzyk rozpaczy.

No tak, różnica pomiędzy tym, jak się czujemy, a jakie sprawiamy wrażenie, może być diametralna. Ale czy naprawdę to, jak nas postrzegają inni, jest najważniejsze? Chyba nie.

Reklamy