Kobiety z pędzlem w dłoni

Kobiety z pędzlem w dłoni

Wymalowały nam słońce

Anna, Maria i Ewa. Trzy piękne kobiety z pędzlami w dłoniach. Trzy odmienne osobowości i trzy kompletnie różne pokazy. Wszystkie niebywale utalentowane, z darem przyciągania do siebie ludzi. Ich prace oglądali starsi, z oczami jak pięć złotych wystawały dokoła każdej z nich dzieci.

Pogoda 1. dnia festiwalu spłatała nam figla. Padało, kropiło, lało. I tak na przemian do późnego popołudnia. Albo raczej do czasu wystawy grafiki Anny Dąbrowskiej w autobusie. Dziewczyna stanęła, uśmiechnęła się i… ciemne chmury odeszły. Nie pytajcie, jak to się stało, ale ludzie wyszli z zakamarków prosto do niej. Zabytkowy autosan Anka w oka mgnieniu zamieniła w miejsce spotkań przy przepełnionych groteską i abstrakcją człowieka rysunkach.

Zaraz po Ani swoje żywe „dzieła” zaprezentowała Maria Czerniakiewicz. Choć miało być strasznie, wyszło dość zabawnie. Szczególnie dla samej Marysi, która nie mogła opędzić się od ciekawskich dzieciaków. „- A nam też coś pani namaluje na twarzy? Motylka albo tygrysa?” – pytały, robiąc maślane oczy, a po chwili biegły w stronę Ewy Jarmuszyńskiej, która przez dwa dni festiwalu, niestrudzenie, mieszała barwy, wyciągała kolejne tony, by za pomocą pędzla powołać do życia zwiewną i lekką kobiecą postać. A dzieci, jak to dzieci, dokładały do „Niezłego muralu” swoją cegiełkę – kolorowe szlaczki. W końcu Niezła Sztuka jest dla każdego, w każdym wieku.

 

Reklamy