Bez muzyki nie ma życia

Bez muzyki nie ma życia

Niezłe koncerty na Niezłej Sztuce

Prawda nr 1. Koncerty kochają wszyscy. Nie ma co się oszukiwać, że jest inaczej. Szczególnie, gdy mowa o występach na świeżym powietrzu, pod gołym niebem. Jeśli jest dobre towarzystwo, przyjemne dla uszu dźwięki i otwarci na publiczność artyści – nawet drobny deszcz niestraszny.

Prawda nr 2. Każdy lubi coś innego. Jeden jazz, drugi rock, trzeci rap, a czwarty poezję śpiewaną. A skoro Niezła Sztuka z założenia była – jest i będzie – dla każdego, koncerty też musiały być różnorodne.

Prawda nr 3. Nawet jeśli czegoś nie znasz, przyjdziesz posłuchać, zobaczyć, ocenić. Bo koncerty w plenerze kochają wszyscy. Dlatego, ku wielkiemu zaskoczeniu i uciesze naszej, na beatbox w wykonaniu Andiego (Andrzej Dąbrowski) przyszli nie tylko fani rapu. A gdy dumny tata zaprosił do mikrofonu swoją córkę, kolana widowni miękły. Niedaleko, widać, pada jabłko od jabłoni – duet zebrał gromkie brawa, pierwsza klasa.

Muzycznie podczas festiwalu było naprawdę nieźle (i to przez duże N)! Chłopak z gitarą (Eddie/hAi) wprowadził wszystkich w odpowiedni klimat, a grupa Klaus Trzaska Band podgrzała wieczorną atmosferę. Nazajutrz odbył się koncert Klimczaków, których psalmy rozgoniły ciemne chmury na niebie, a wisienką na torcie był oczywiście finałowy występ sióstr Agnieszki i Basi Derlak w Strzesze u Wojciecha.

Reklamy