Aleksandra Borysiewicz

Aleksandra Borysiewicz. Animator kultury. Nauczyciel fotografii.

ola1

Stwarzam kontakt ludzi kulturą i to ludzie są motywacją dla moich działań. Bez tego nie można byłoby nazwać mnie animatorem.

Swój pierwszy analogowy aparat dostałam w prezencie, gdy byłam jeszcze w liceum. A wraz z pierwszymi kadrami odkryłam w sobie niekończącą się pasję do fotografowania. Z wiekiem pogłębiała się ona coraz bardziej – najpierw dzięki gościnnym progom ChDK, później na studiach na UMCS w Lublinie, na kierunku Animator i Menedżer Kultury o specjalizacji Fotografia i film.

Z zawodu nauczyciel Pracowni Inicjatyw Kulturalnych (organizator imprez masowych i grafik) oraz nauczyciel fotografii „Grupy Paparazzi” od jedenastu lat jestem związana z MDK w Chełmie. Paparazzi to moje dziesięcioletnie dziecko – mój projekt i moja grupa. By ich promować i kształcić, podporządkowałam całe swoje życie. Warto było. Jestem dumna, że udało mi się stworzyć w Chełmie jedyną taką grupę młodzieżową, której pasją jest fotografia. Jestem dumna z ich obszernych wystaw zbiorowych i indywidualnych.

Na co dzień najczęściej robię zdjęcia reklamowe – produktów i przestrzeni. Odnajduję się w tym. Najważniejszym jednak tematem stał się portret. Tworzę ciągle, ale najczęściej do szuflady. To fotografie moich bliskich, ich „portrety z duszą”. Uwielbiam naturalne, proste i szczere zdjęcia, i takich właśnie ludzi kocham – naturalnych i szczerych. W moim prywatnym dossier artystycznym znalazły się też dwie wystawy: „Pasjonaci Jazzu” (2006 r.) oraz wirtualna wystawa fotografii dla portalu eChelm.pl, „Kobiety Portret” (2015 r.).

Wychodzę z założenia, że animator kultury musi być przede wszystkim wszechstronny. Stąd śpiew w zespole „Od czasu do czasu”, występy w projektach ChDK (Opole vol. 1 i 2, zaduszki jazzowe czy koncerty noworoczne). Taka właśnie jestem, a jak się okazało po Opolu – potrafię też całkiem nieźle zatańczyć. W końcu w życiu właśnie o to chodzi – żeby być kreatywnym, próbować swoich sił na wielu polach. Można jednocześnie pokazać się w roli konferansjera, organizatora, scenarzysty, grafika i marketingowca. Wystarczy chcieć. A chcieć to móc.

Ale równie ważni są ludzie, którymi się otaczamy. Ci, którzy jednym dobrym słowem motywują do dalszej pracy. Tacy, którzy są w stanie otworzyć się na moje kolejne szalone pomysły. Którzy mówią wprost: „Jeśli czegoś potrzebujesz, powiedz”. Którzy czują tak, jak ja. Którzy odbierają sztukę przez wartości, jakie niesie ona ze sobą, a przez to sami tę wartość budują. Wtedy właśnie rodzi się „Niezła Sztuka”. Bez takich ludzi człowiekowi byłoby trudno żyć i być.

Reklamy